The Color Run Poznań

Kolorowe szaleństwo zawładnęło Poznańską Maltą w niedzielę. RUN ? raczej FUN! Biegał każdy ! I nie każdy biegł. Limitu czasu ani pomiaru nie było. Była muzyka, kolory, dużo śmiechu, tańca, skakania, wariacji i zabawy!

Zasypiam po 3.00 budzę się o 7.00. Moje uda  płoną, ledwo wstaję z łóżka po czym udaję się do kuchni na śniadanie i poranną kawę. Trening z Anną Lewandowską w połączeniu z 10km + przetańczoną całą nocą w szpilkach daje się odczuć, ale tylko w nogach.

_DSC3396

Szybko się ogarniam i wyruszamy po Kasię. Tak tą blondynkę, która wygląda jak Margaret i nie cierpi biegać! Nie wiem jak udało mi się przekonać ją do tego startu. Bieg na debiut idealny. Pogoda… Na krótki rękawek ok, ale chmury słońca nie wróżą. Świeży kierowca za kółkiem (ja) bez problemu dojeżdża na parking przy biurze startowym nad Maltą. Ruszamy po pakiety. Pakiet zawierał: Numer startowy, koszulkę, proszek, opaskę, 2 tatuaże oraz ulotki/bony. Ja dodatkowo miałam okulary, które równie dobrze można było zakupić w sklepie Color Run. Sklep był dosyć dobrze zaopatrzony. Spódniczki, skarpety, bluzki, naklejki, okulary, bluzy, breloczki i to wszystko w kolorach tęczy!

_DSC3440

Z Kasią się przebrałyśmy i użyłyśmy tatuaży zawartych w pakietach. Czas startu zbliżał się wielkimi krokami więc udałyśmy się w stronę startu. Ludzi pełno, a jeszcze więcej kolorów! Ponad 4 tysiące osób, każdy z kolorowym woreczkiem w dłoni.

_DSC3511

Muzyka gra, każdy dobrze się bawi. To krzyczymy, to tańczymy, to skaczemy lub robimy falę. Start miał nastąpić o godzinie 10. I nastąpił, ale małymi falami co około 2/3 min. Osoby stojące na końcu czekały nawet godzinę na swój start! Ale moim zdaniem było to bardzo mądre rozwiązanie ze względów bezpieczeństwa. Mimo fal startowych na trasie było dosyć tłoczno. Gdyby nie było fal startowych ludzie mogliby powpadać do wody!

_DSC3632

Jesteśmy już przy linii startu. Bieg dla zabawy tak? Nie potrafię. Lubię biegać szybko, a w szczególności lubię dawać z siebie wszystko na imprezach biegowych. Tym razem pomyliłam imprezy bo pocisnęłam na 4:35″ i chyba byłam najszybszą ze wszystkich biegaczy. Pierwszy bieg na którym mnie nikt nie wyprzedził, mimo to czerpałam ogromną radość z tego biegu! 

_DSC3518

To że wybiegłam 1 w swojej fali skutkowało dużym sproszkowaniem na pierwszym punkcie. Przebiegłam przez niego sama. Chyba był to czerwony kolor, nie pamiętam już kolejności. Ciasno zaczęło się robić w okolicach 1 kilometra. Osoby z poprzednich fal szły lub truchtały. Miło się patrzyło na mamy z dziećmi. Fajna sprawa tak zmotywować dzieciaka 🙂

_DSC3515

Jest i kolejny kolor. Każdy na trasie dobrze się bawi, ja również. Mimo że biegnę za szybko jak na bieg takiego typu, czuję się dobrze bo na maksa nie biegnę. Kolor żółty… Duszę się nim bo akurat ktoś ucelował mi nim prosto do buzi. Śmieję się z tego i biegnę dalej.

_DSC3574

Kolor fioletowy jako ostatni, udaje mi się uniknąć niespodziewanych posypań. Wolontariusze mieli z tego niezły ubaw. Każdy z nich był cały od stóp do głów w kolorze danej strefy. Śmiesznie wyglądało to na zdjęciach jak 4 grupy ustawiły się i wiadomo w jakim  kolorze sypali proszek.

_DSC3557

Ja w ręce cały czas trzymałam moją różową skrobię kukurydzianą. Miałam zamiar obsypać nią Kasię na mecie. Widać koniec! Lekki nawrót, solidny podbieg i meta! Ale to nie koniec atrakcji! Zabawa dopiero się zaczyna! 

_DSC4620

Biorę wodę i kieruję się ponownie na trasę , aby kibicować Kasi. Po drodze zatrzymuje mnie pan z TVP 1. Ładnie udzielam wywiadu, który niby został wyemitowany w telewizji (mamy koleżanki tak twierdzą). Biegnę na trasę i szukam. Każdy wygląda tak samo!

_DSC4189

Każdy z biegnących/idących ma na sobie tą samą bluzkę, opaskę i jest cały w kolorach. Jednak udaje mi się namierzyć debiutantkę. Kasia biegła przez całą trasę i jest mega pozytywnie nastawiona. Wbiegamy na metę! I zaczynamy się bawić!

_DSC4725

Proszku pozbyłam się w sposób, który zaplanowałam oczywiście. Tańczymy przy scenie, śpiewamy, robimy sobie zdjęcia. JEST SUPER! Bardziej ta impreza przypomina festiwal niż bieg. Korzystamy jeszcze z paru atrakcji np. trampoliny.

_DSC4789

Oprócz tego przebiegłam 1km w fundacji PZU Podziel się kilometrami. PZU płaci 10zł za każdy przebiegnięty kilometr na dany cel charytatywny. Oprócz tego skorzystałam jeszcze z wioślarza z którego mój wynik również przełożył się na pomoc w postaci pieniędzy.

_DSC4471

Pokręciłyśmy się jeszcze trochę i zaczęło padać. Umyłyśmy się, przebrałyśmy i pojechaliśmy na obiad. Tym oto akcentem zakończyłyśmy Najszczęśliwsze 5km na Świecie!

1

>> GALERIA I <<

>> GALERIA II <<

>> GALERIA III <<