18!

Post miał być dodany i napisany w dzień moich urodzin czyli wczoraj, ale tyle było atrakcji i obowiązków, że ledwo co sama ogarnęłam ten dzień nie mówiąc już o blogu 🙂 Wiem, że zapowiada się dość osobiście, ale chciałabym napisać krótko i z sensem.

Te 18 lat były lekcją. Lekcją życia dla mnie i dla moich bliskich. Ze wsparciem rodziców, rodziny, przyjaciół znajomych jestem teraz taką Martyną. Martyną z takim a nie innym charakterem, Martyną, która po 18 latach może powiedzieć, że nie zmarnowała żadnego dnia. Były wzloty i upadki, złe decyzje, które nie poszły na marne, bo na błędach się przecież uczy. Liczne porażki, po których trenowało się dalej. Mój sportowy świat to nie same medale, uśmiech na twarzy, podium, ale to również łzy, niewyobrażalny stres, liczne siniaki. Tak mowa tu o karate a bardziej szczegółowo o 9 letniej przygodzie kształtowania charakteru. Nie żałuję, absolutnie nie żałuję tego czasu. Karate nauczyło mnie pokory, szacunku do drugiej osoby i przede wszystkim determinacji i systematyczności. Karate mnie wychowało. Przez te 18 lat przewinęło się jeszcze wiele zamiłowań do sportów, jednak nie chcę wam tutaj pisać mojej biografii. Ale o bieganiu warto wspomnieć również. Zrozumiałam, że warto robić i należy robić w życiu te rzeczy, które dają nam jak najwięcej szczęścia i radości. Dlatego biegam. Dlatego piszę o bieganiu. Dlatego jestem tu z wami i teraz jak powinnam się uczyć ja tu jestem! 18 lat, a tyle ludzi. Tyle niesamowitych ludzi, których poznałam dzięki pasji. Tyle dla mnie zrobili za to, że po prostu są kiedy ich potrzebuję. Dziękuję wszystkim, którzy są przy mnie cały czas, a przede wszystkim moim rodzicom, bez was nie wiedziałabym kim jestem ani co oznacza własna wartość.

Może i zabrzmi to ironicznie, ale dnia 27 maja coś się zmieniło i mam nadzieję, że w dobrym kierunku. Teraz przede mną nowe wyzwania, nowe obowiązki, nowe miejsca, nowe pomysły.