II Terenowa Masakra

Niespełna dwa tygodnie temu brałam udział w Runmageddonie w Poznaniu, po którym jeszcze psychicznie nie odpoczęłam. Wczoraj 29 maja 2016 przyszło mi się zmierzyć po raz kolejny z biegiem o podobnym charakterze. Terenową Masakrę w Bydgoszczy biegłam rok temu. Najwidoczniej tak ta impreza mi się spodobała, że postanowiłam pobiec ją jeszcze raz!

15

Przed chwilą obsługiwałam klienta, który pyta:

-A ty coś biegasz?

-Tak biegam, wczoraj biegłam np. w Bydgoszczy.

-Jakieś maratony?

-Maratony jeszcze nie, ale 5km, 10km, półmaratony czy biegi z przeszkodami.

-Czyli?

-Biegam w błocie i ciągnę opony.

-Ty nie masz co robić. (Śmiech) 😀

22

Jak widać są różne formy spędzania wolnego czasu, co kto lubi. Ja lubię adrenalinę, wysiłek fizyczny i poświęcanie się swojej pasji, a przy okazji pogłębianie wiedzy na tematy, które MNIE INTERESUJĄ. Zastanawiam się jak mogłabym Was zarazić tym co robię. Po raz kolejny relacjonuję imprezę sportową, szósty już raz bieg z przeszkodami. Są osoby, które chciałyby przeżyć coś podobnego, poczuć się tak jak ja i mieć niezapomniane wspomnienia z trasy. Niestety te osoby mają hamulec, nie fizyczny, ale psychiczny. Ograniczę się teraz do samej relacji, a w tygodniu przedstawię Wam, że Ty, TAK TY jesteś w stanie pokonać swoje słabości psychiczne i ukończyć taki bieg, bez względu na wiek czy kondycję.

13

8h snu i pobudka bez budzika w niedzielę rano. Nogi po piątkowej imprezie dały o sobie znać. W skrócie czuję się zmęczona. Dnia poprzedniego treningu nie odpuściłam co mnie jeszcze bardziej dobiło, ale co zrobić, takie uzależnienie. Przed kolejnym startem postaram się bardziej zregenerować i odpocząć, albo chociaż spróbować 😀 Śniadanie kawa i w drogę!

14

W Bydgoszczy meldujemy się niecałe dwie godziny przed startem i szczerze było w sam raz. Odbieram pakiet, w którym znajdują się ulotki, chip, rabat oraz koszulka z tegorocznej edycji Terenowej Masakry. Ja jednak się nie przebieram i postanawiam biec w stroju Runmageddonu. To trochę tak jakbym przyszła na koncert Iron Maiden w koszulce AC/DC (a widziałam takie osoby), ale przynajmniej mam fajne getry!

TM2016_0033

Na metę przybiegają osoby z fal na dystansie 10km, a osoby startujące na 5km zaczynają startować od godziny 13. Mój start jest przewidziany na godzinę 13.30, więc trochę czasu mi zostało. Pierwsze co robię idę w kierunku przeszkody, która wydaje mi się nieosiągalna.

 TM2016_0014

Próbuję raz, drugi, trzeci. Porażka, ale walczę dalej, bo obiecałam sobie pokonać każdą przeszkodę, nawet jak będzie poza moimi możliwościami. Szczerze takie wbieganie na ścianę któryś raz z rzędu jest strasznie męczące, ale próbuję jeszcze raz. Biorę rozbieg i udaje mi się. Teraz już wiem jak do tego tematu podejść podczas startu.

 TM2016_0145

Godzina 13.00 – pierwsza fala ruszyła. 13.15 – druga fala ruszyła. Czas na moją falę. Wchodzę do strefy startu i biorę udział w grupowej rozgrzewce. Słońce grzeje, a mi jest bardzo gorąco (mam czarny strój). Szczerze czekam tylko na jakąś przeszkodę z wodą, aby się schłodzić. Minuta do startu, kilka sekund do startu i strat!

 49

Wbiegamy do namiotu, w którym jest mnóstwo dymu i petarda! Najważniejszy jest początek i zajęcie odpowiedniej pozycji. Biegnę, wchodzę na naczepę i bez problemu i wahania pokonuję kolejną przeszkodę, którą jest „nieosiągalna” ściana Castoramy. Już jest luźniej na trasie, większość osób męczy się z tą Castoramą, a ja bez problemu wchodzę na kolejną przeszkodę, kładkę i wbiegam do lasu.

 TM2016_0332

Wąska ścieżka, liście, kamienie, korzenia, gałęzie, piasek i nierówny teren. Trzymam się dwóch dziewczyn z Inowrocławia, które mają bardzo dobre tempo.  Pajęczyna na drzewie i Małpy na linie to kolejne przeszkody, które oczywiście pokonuję. Następną okazuje się być Pajęczyna z Opon. Każdy sobie pomaga, aby opony za bardzo się nie chwiały. Współpraca na takim biegu jest bardzo ważna, bo bez niej można bardzo łatwo zrobić sobie krzywdę.

 TM2016_0345

Nareszcie woda! Można się schłodzić. Nie na długo, bo kolejną przeszkodą okazuje się przejście po linie nad rzeczką. Mężczyźni niestety mają trudniej, muszą poradzić sobie z jedną liną zaś kobiety z dwoma. I woda po raz drugi! Tym razem zimniejsza, głębsza i z kłodami na wierzchu, które trzeba było pokonać nad lub pod.

41

Po wyjściu z wody moim oczom ukazują się 3 piramidki podobne do wcześniejszej Castoramy, tyle że mniejsze.

34

Pierwszą pokonuję bez problemu. Kolejne wymagają już paru prób ze względu na małe możliwości rozbiegu. Chwytając szczyt piramidy czuję, że siła rąk odgrywa tu znaczącą rolę. Udaje się! Biegnę dalej i widzę kolejną ścianę, ale pionową. Jest bardzo ślizga, ale radzę sobie z nią, biorę oponę na ramię i biegnę pętlę.

 TM2016_0400

Teraz czeka na mnie przeszkoda „Tarzan”. Nie opisuję jej, zobaczcie sami na zdjęciu i będziecie wiedzieć na czym polegała. Niestety do tej przeszkody była kolejka i czas, który się nadrobiło teraz się wyrównywał z osobami wolniejszymi. Przeszkoda jest naprawdę fajna, ale powinno być więcej tych lin, by nie tracić 10min.

 TM2016_0383

Dziewczyny gubię właśnie po tej przeszkodzie. Wbiegam na wyspę i zamiast biec w prawo, biegnę prosto. Nie wiem co dalej. Tracę dobre półtorej minuty po czym znajduję drogę i opuszczam wyspę. Teraz biegnę sama.

 36

Przejście w piasku pod ławkami, pokonanie kilku drewnianych ścian, wbiegnięcie pod górę, błoto i zjazd z 50m zjeżdżalni – tak wyglądają kolejne przeszkody.

 31

Kolejny etap stanowią przeszkody, które najbardziej mi się podobają. Przejście w rurze z lądu do bagna, wejście z wody po linie na most (bez pomocy ciężko) oraz wylanie na siebie kubła z wodą. Apropos tego kubła, najpierw trzeba było go wodą napełnić. Wiaderka na lince spuszczało się z mostka do wody i podciągało (machanie hantlami się przydało, bo ciężkie te wiadra z wodą jak diabli). Trzy razy wystarczyło, a teraz kto podniesie ten kubeł? Ładnie poprosiłam mężczyznę z pokaźnie rozbudowanymi barami o wylanie zawartości kubła na mnie.

-Ale cały?

-Cały!

I lecimy dalej.

20

Bieg – ciągnięcie opon – bieg – przerzucanie opony – bieg – siatkopajęczyna – bieg – przejście po poręczy i już niewiele pozostało do końca.

25

Widzę metę, wybiegam na polanę gdzie znajdują się ostatnie przeszkody: siano, małpi gaj oraz rugbiści. Rękawiczki przed małpim gajem zdejmuję, ale to niewiele daje bo i tak ręce się ślizgają. Meta!

TM2016_0709

Na mecie czeka na mnie pamiątkowy medal oraz ciastko z napojem. Szczerze wykończona jak po 10km ciągłego biegu nie jestem, ale tu był zupełnie inny wysiłek. Mi wystarczył, jestem szczęśliwa i zadowolona co z resztą widać na zdjęciu.

6

Przeszkód było dużo, więcej niż rok temu. Widać, że organizatorzy się starają i tworzą „nowości”. Tak jak obiecałam sobie wcześniej, żadnej przeszkody nie ominęłam i nie robiłam karnych pompek czy burpeesów. Jednak brakowało przeszkód nieosiągalnych, takich co by zatrzymały na dłużej i wymagały pomocy innych uczestników. Czas na 5km – 1:06:36 jest wyznacznikiem poziomu biegu. Gratuluję organizatorom! Na trasie nie było nudy, nie licząc czekania w kolejce za liną do Tarzana.  Na 530 uczestników zameldowałam się jako 46 osoba oraz jako 11 kobieta na 182 pań. Naprawdę uwierzcie mi, wynik nie ma znaczenia, ale pomoc na trasie, współpraca i pokonanie wszystkich przeszkód jest największą nagrodą. Ja dla siebie jestem zwycięzcą.

3ter

Po biegu podtrzymując tradycję z przed roku, wybrałam się z tatą na obiad do Manekina. Jest to miejsce, w którym za każdym razem zamawiam coś innego i zawsze jestem zadowolona oraz najedzona. Tak też było tym razem. Polecam (Jak widać na wytrawne się przerzucam).

66a

Ciekawi Was jaki będzie mój kolejny start? Za dwa tygodnie zamierzam wystartować w Dreźnie na dystansie 10km. A tymczasem trening czeka!

>>GALERIA I<<

>>GALERIA II<<