Endu Winter Run

W niedzielę o godzinie 11 po raz pierwszy na Poznańskiej Cytadeli odbył się Endu Winter Run. Biegacze mieli do pokonania w ten wietrzny dzień dystans 6km lub 12km. Na trasę wybiegło około 300 uczestników.Endu Winter Run, organizowany przez firmę Endu Sport, to – jak można przeczytać na stronie internetowej wydarzenia – cykl imprez biegowych dla triathlonistów przygotowujących się do Challenge Poznań Triathlon 2015 i całego Tri Tour oraz pasjonatów biegania. Nowa trasa biegu będzie znacznie bardziej urozmaicona niż ubiegłoroczna, która prowadziła wokół Jeziora Maltańskiego. W Parku Cytadela zawodników czeka pokonywanie licznych podbiegów i zbiegów, które mogą stanowić wyzwanie dla zawodników.

DSC_3561a

Tak się to zapowiadało. Mój pierwszy start w roku 2015. Poznań Cytadela 11.01 godzina 10.30 odbieram pakiet startowy w którym znajduję: chip, pomarańczowy numer, paluszki, napój izotoniczni, bidon do picia oraz jaskrawą pomarańczową koszulkę. Kolor pomarańczowy przeznaczony był dla osób pokonujący dystans 6km, a niebieski dla dystansu 12km.Temperatura była na + za to wiał wiatr taki, że 10 min przed 11.00 balon startu się przewrócił. Punkt 11 grupka około 300 biegaczy jest gotowa do boju i startuje. Ach ta Cytadela nie spodziewałam się takiej zawiłej trasy. Może dlatego, że byłam tam po raz pierwszy? Biegniemy skręcamy w prawo, zbiegamy skręcamy, podbiegamy, umieramy…

DSC_3615a

Trasa bardzo kręta, wymagająca z podbiegami. Najgorsze były 2 podbiegi o długości 200m, po których pokonaniu łapałam oddech i wyrównywałam tempo po 400m, a tu kolejny mniejsza, ale również wymagająca górka. Był moment w którym w mojej głowie narodziła się myśl odpoczynku. Miałam trochę wyrzutów sumienia za brak podbiegów w moich treningach. Najgorszy był 4-5km na którym jeden z tych 200m podbiegów wystąpił. Trasa bardzo mi się podobała, jedno ale.DSC_3915a

Pod treningi miejsce super, ale na zawody… Było ciężko, mimo to biegłam dalej się podobało. Ostatnie 800m mijam tatę, który dzielnie mi dopinguje, a ja wyrzucam z siebie słowa, ze już nie daje rady. Mam przed sobą 1 kobietę w czarnym topie a w fioletowym jest tuż za mną. Sił już nie mam, a jednak jak widzę metę i 200 m od niej dostaję niezłego kopa. Panią w czarnym wyprzedzam przed samą linią a w fioletowym zostawiam w tyle. Co się później okazało wywalczyłam wyższe miejsce z różnicą 1 sekundy!

a

Położyłam się na trawie i oddychałam głęboko, te końcowe sprinty wykańczają najbardziej! Ale przynajmniej miło się je wspomina. Na mecie czekały medale, napoje i 3 lub 4 rodzaje drożdżówek „ z kruszonką były nie dobre” cyt. mama. Inne zdanie na temat drożdżówek miał Jakub Robaszkiewicz, który na metę dobiegł jako 15 z mężczyzn i wybrał opcję z dżemem 🙂 Po 41 minutach jako 1 w dystansie 12km wbiega Radek Pluciński. Do zakończenia biegu pozostało jeszcze trochę czasu więc postanawiam się przebrać. Wracając tata informuje mnie o moim 5 miejscu w kategorii kobiet open. Cieszę się tym bardziej, ze nagrody przyznawane są do miejsca 10. Dopinguję biegaczy, którzy jeszcze mierzą się z dystansem 12km. Po jakimś czasie następuje dekoracja zwycięzców. Zostaje nagrodzona 🙂

DSC_4137a

Tym startem rozpoczęłam kolejny biegowy rok. Ze smakiem i bez żadnych wyrzutów. Czekała na mnie wtedy już tylko obiadowa lasagne 🙂

>>GALERIA<<