Najpopularniejsze biegowe wymówki

Czyli totalna bzdura. Lenistwo, kłamstwo i masa głupich pomysłów, rodzących się w naszej głowie, które odbierają nam zdrowie, szczupłą sylwetkę, dobre samopoczucie oraz satysfakcję i zadowolenie z siebie samych.

Nie mam czasu

Co ciekawe, słowa „pooglądałabym telewizję, ale nie mam czasu” słyszę o wiele rzadziej… Nie ukrywajmy, jest to hit nad hitami z listy wymówek. Słyszę ją bardzo często, od osób tylko i wyłącznie niezorganizowanych i niezdyscyplinowanych.

Bieganie jest nudne

Jeśli wyszedłeś pobiegać, biegałeś 45 min i nudziłeś się w tym czasie, to mam dla Ciebie złą wiadomość. Prawdopodobnie sam jesteś nudną osobą i nudzisz się w swoim towarzystwie. To trochę straszne i niestety brutalnie prawdziwe. Ktoś kto lubi samego siebie zawsze znajdzie wewnętrzny dialog, który sam poprowadzi. Ktoś kto akceptuje swoją osobę, zawsze znajdzie wytłumaczenie dla swoich słabości i treningowych niedociągnięć.

Jest za zimno!/Jest za ciepło!

„Nie ma nieodpowiedniej pogody, jest tylko nieodpowiedni ubiór”- Usłyszałam to zdanie rok temu i trudno mi się z nim nie zgodzić.  

Bieganie szkodzi ścięgnom i stawom

Znajomi, Internet i wspaniali lekarze-specjaliści powiedzieli Ci, że bieganie zniszczy Ci stawy? A to, że ważysz 90 kg i chodzisz – jest ok.?

A czy siedzenie przed telewizorem, brak ruchu, złe odżywianie, palenie, pice alkoholu nie szkodzi ?

 Mit na temat zniszczonych przez bieganie stawów już dawno został obalony i wynika przede wszystkim z następującego faktu: początkujący biegacze zazwyczaj ważą za dużo, do tego używają nieodpowiedniego obuwia, a jako, że dopiero zaczynają biegać wybierają łatwe, asfaltowe trasy. Ktoś kto zaczyna biegać i robi to mądrze raczej rzadko ma problemy ze stawami.

Nie mam gdzie biegać

Biedactwo. Nie ma żadnego parku? Lasku? Jeziorka???
Biegacze mają to szczęście, że ich salą treningową jest cały świat. Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia. Dołącz do ludzi z nieograniczoną wyobraźnią. Wyjdź z domu i idź pobiegać. Nie myśl czy masz gdzie, czy nie. Po prostu biegnij.

Jestem szczupły/a nie muszę biegać

W takim głupim przeświadczeniu żyje wiele ludzi. „Nie mam problemów z nadwagą, więc po co mi biegać?” Sam fakt nieposiadania zbędnych kilogramów nie jest jeszcze oznaką zdrowia. Jest mnóstwo ludzi, którzy jedzą byle co, wpychają w siebie fast foody, kolorowe napoje i słodycze, a pomimo tego są szczupli. Sam fakt braku chęci do robienia czegoś dla siebie i dla zdrowia jest smutny.

Nie mam kondycji

Skoro nie masz kondycji i przyznajesz się do tego otwarcie, to chyba czas abyś ją nabył, prawda? W bieganiu nie liczy się to czy biegasz 20, 15 czy 7km/h. W bieganiu liczy się to abyś się ruszał i stopniowo się rozwijał.

Nie musisz być biegowym wymiataczem – bądź sobą, biegaj na miarę swoich możliwości i nie martw się kondycją – ona przyjdzie z czasem, tylko bądź cierpliwy i konsekwentny!

Nie mam z kim

To już jest kwestia preferencji. Niektórzy lubią ćwiczyć w samotności, inni muszą mieć do tego partnera albo najlepiej grupę biegową. Jeśli należysz do tych drugich, to znajdź kogoś do treningu – przekonaj swoją drugą połówkę, poproś przyjaciela, znajdź kogoś na osiedlu albo zagadaj napotkanego na trasie biegacza czy nie chciałby z Tobą potrenować. Co dwie głowy to nie jedna, a co cztery pary nóg to nie dwie! Trenując wspólnie mobilizujecie się nawzajem i dużo trudniej o wymówkę.

Jestem za stary/a

NIE, NIE JESTEŚ! Biegać można zacząć w każdym wieku za przykład podam panią Marię Pańczak (babcia z parasolką) z którą spotykam się na wielu imprezach biegowych. Pani Maria zaczęła biegać po 60-tce! Aktualnie ma 75 i ma ukończonych około 50 maratonów. Robi wrażenie ? Nie jest to jedyna osoba, która tak „świruje”. Na maratonach lub innych biegach można spotkać wiele osób grubo powyżej 60-tki.

Nie chodzi mi tutaj o samo bieganie, ale o wolny trucht, marsz, spacer czy cokolwiek co można by było  nazwać ruchem.

Pamiętajcie.

Człowiek ma albo wynik, albo wymówki.