Gran Canaria

Życie to decyzje. Małe, duże, ważne, złe, dobre, szybkie, spontaniczne. Wieczorem z tęsknoty za Kanarami wstawiłam zdjęcie na Instagrama mając nadzieję, że niedługo sobie gdzieś odpocznę. Rano się budzę i myślę – a dlaczego nie teraz? Last minute, wylot o 7.00 następnego dnia. Godzina 13.00 przelew zrobiony, decyzja podjęta. Lecę z koleżanką na Gran Canarię za kilkanaście godzin, czas się pakować!

41

Ta spontaniczna decyzja okazała się strzałem w 10! Czasem potrzeba odpoczynku, oderwania się od domu, rodziny, codzienności. Gran Canaria to czwarta wyspa z archipelagu na której zawitałam. Mam sentyment do kanarów, a najbardziej ciągnie mnie tam klimat wiecznej wiosny. Cały rok 20-30 stopni! Rano lekki wiaterek, idealny do treningu. Plaże piękne, do biegania idealne. Krajobraz specyficzny, dość surowy, ale mnie urzeka za każdym razem. Wieczne słońce, ciepło, ocean i oczywiście hiszpański temperament. W skrócie mogłabym tam zamieszkać i tresować delfiny. Wierzcie mi, zrobię to prędzej czy później, bo kocham te zwierzaki. Jeżeli mowa o delfinach to miałam okazje zobaczyć je po raz kolejny <36

Lot samolotem to ponad 5h w powietrzu. Droga powrotna z wiatrem czyli dobre 40 min szybciej. Tragedii nie ma, tym bardziej jak się siedzi w przejściu ewakuacyjnym 🙂 Gran Canaria wita nas we wtorek 28 czerwca chmurami i wiatrem(czyli turbulencjami). Szybko jednak okazuje się, że na południu wysypy, czyli tam gdzie mieści się nasz hotel pogoda jest zupełnie inna. Nie wieje oraz nie ma żadnej chmurki – idealnie.

39

Jeżeli chodzi o hotel – śliczny. Dużo basenów, ładny, zadbany, czysty, kilka barów, restauracja itd. Nawet w czwartkowy wieczór powstała strefa kibica 🙂 Co najważniejsze – sprzyjał moim treningom. Siłownia, basen, a biegać można wszędzie. Niby odpoczynek prawda? Oczywiście, że odpoczynek! Ale bez treningów nie wytrzymałabym!

47

Jak już mowa o bieganiu. Najlepsza porą na jogging jest poranek. Wschód słońca o 7.11 czyli wybiegałam tak jakby ze wschodem. Dobiegałam do plaży, albo miastem, albo wzdłuż kanału, a następnie biegłam brzegiem oceanu – plażą (w lewo) lub deptakiem(w prawo). Plaża to pasmo szerokich wydm, niczym pustynia!

44

W południe mało kto odważy się wejść na wydmy, ponieważ łatwo poparzyć stopy. Co ciekawe pierwszego dnia po przylocie spacerując tą właśnie plażą z koleżanką trochę się przeraziłyśmy. Nie wiedziałyśmy, że druga nazwa tych wydm to „gay beach” i na dodatek nudystów. Pozwólcie mi dalej nie rozpisywać się na ten temat. Mimo wszystko o poranku przy wydmach można było spotkać jedynie UBRANYCH turystów, w większości biegaczy.

27

Ostatniego dnia dobiegając do El Oasis znowu to poczułam! Odpowiedne miejsce w odpowiednim czasie. Telefonu nie miałam, więc zdjęcia nie zrobiłam(a jest czego żałować). Było jak w bajce. Biegłam i biegłam do muzyki Alessi Cary. Były chmury, a między nimi szczelina z której przebijały się promienie co dopiero wzeszłego słońca oświetlając wydmy. Można było biec z zamkniętymi oczami. Przebiegłam wtedy plażą 10km i niosło mnie dalej, ale ja, sama, bez wody, telefonu, na wyspie… sami rozumiecie. Czekał mnie jeszcze cały dzień leżenia, a to nie lada wyzwanie! 32

Jedzenie było różnorodne i pyszne. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Po raz kolejny skrytykuje turystów, którzy w kółko paśli się pizzą, frytkami i hamburgerami, serio? Fakt, jedzenie jest monotonne jeśli codziennie na talerz nakłada się sobie to samo. Jeżeli nie spróbujesz nowości to się nie dowiesz co straciłeś 🙂 Ja na monotonność nie narzekałam, chociaż owsianki domowej mi brakowało.

2016-07-01 Gran Canaria

Jeżeli chodzi o wyspę, jej krajobraz, ukształtowanie i roślinność to tak jak wspomniałam jest specyficznie. W głębi wyspy robi się bardziej zielono. Rolnictwo niestety w ostatnich czasach bardzo podupadło ze względu na wysokie koszty produkcji i duży import.

40

Mimo to przysmaki z których wyspa słynie to: banany, kawa, figi, sery, migdały, miód palmowy, likier cobana, rum guajiro oraz różne pasty(podobne do pesto) np. mojo de almendras. Co ciekawe żadnych zwierząt nie spostrzegłam. Tak jak na Fuerteventurze były co kawałek same barany i kozy tak tutaj widziałam zaledwie parę jaszczurek i kilka wielbłądów.

1

Jak wcześniej pisałam, widziałam delfiny. Nie na żadnym pokazie i nie gdzieś w basenie. Wypływając katamaranem z przystani w Puerto Rico wiedziałam, że będą i były! Zobaczyć je w ich naturalnym środowisku to coś zupełnie innego!

11

Niesamowite stworzenia, nie mogłam oderwać od nich oczu. Całe szczęście, że nie mam choroby morskiej, bo pół statku zamiast cieszyć się ich widokiem musiało zając się czymś innym… Wracając płynęliśmy katamaranem wzdłuż brzegu przez co można było podziwiać klify i różne miasteczka: Taurito, Puerto de Mogan czy Amadores.

10

Plaża Amadores różni się od innych z wyspy. To taka mała zatoczka z jaśniejszym piaskiem i spokojniejszą błękitną wodą.

20

Jednak moim zdaniem plaże na Fuerteventurze są najładniejsze jakie do tej pory widziałam, zobaczcie sami.

64

Tydzień dobiegł końca, czas zjeść ostatnie pancakes na śniadanie i zmykać do domu. Rano przed wylotem zdążyłam jeszcze sprawdzić wyniki mojej matury i… zdałam 😀 Wszystko tak jak się spodziewałam, a niektóre przedmioty nawet lepiej. Zadowolona i spokojna wróciłam do domu gdzie rodzina już świętowała, a mama czekała z winem na córkę. Uwierzcie mi, prawie się przewróciłam jak to zobaczyłam, rzadki widok, ale jest co świętować! Furtka otwarta, lecimy dalej! Może na jakiś maraton?

42