Gdzie i co warto zjeść we Wrocławiu? #1

Tak to tutaj. Tutaj jestem, mieszkam, pracuję, studiuję i jem 🙂 Udało już mi się odwiedzić parę kultowych i przepysznych miejsc. Z resztą… patrzcie sami!

Shrimp house

img_6074

Krewetki, krewetki i jeszcze raz krewetki! Jeżeli kochacie krewetki, a jesteście we Wrocławiu to grzechem by było ominąć Shrimp house. Bar krewetkowy, który w swoim menu ma kilka dań. Kilka, ale porządnych, przemyślanych i oczywiście z krewetami! W tempurze, z sosikami, z ryżem, z makaronem, z pieczywem, w sałatce bądź kanapce. P.S Breloczki też mają fajne 🙂 FB

Osiem misek

img_6581

Nie każdy lubi food trucki, ja lubię, a wiecie dlaczego? Bo umieją tam wyczarować o wiele lepsze jedzenie niż w restauracjach! Osiem misek jest na to dowodem! Polecam delikatną jak pyzę bułkę maślaną z szarpaną wieprzowiną, autorskim sosem, orzeszkami ziemnymi i innymi cudami za 9PLN, sztos, sztos, sztos! Oprócz tego furgonetka oferuje 2 bułki, ale z innymi dodatkami, sajgonki, pad thai i tajską zupkę. Mam nadzieję, że wkrótce otworzą lokal, bo niby coś już tam się dzieje 🙂 i zimą z odwiedzinami problemu nie będzie. FB

Pasibus

img_6513

Burger? Tylko tam i koniecznie tam! Kilka food trucków we Wrocławiu i lokal niedaleko rynku. W menu nie dużo, ale konkretnie i przepysznie! 100% wołowiny i produkty własnej produkcji. Często pojawiają się nowości, ale klasyki są również. W rozmiarze mini, norma jak i mega z dodatkami takimi jak: fryty, nachosy, zielone, mega ser i innymi cudami natury. Opcja Vege jak najbardziej dostępna 🙂 FB

Panczo

img_6577

Kuchnia meksykańska złudnie w wewnątrz przypominająca stołówkę. Również nieopodal rynku. Wiedziałam, że tacie się spodoba więc go tam zabrałam 😛 Burrito jedno z lepszych jakie w życiu jadłam, a nawet najlepsze. Wołowina meksykańska, salsa mango, rancherra, ser, cebulka. Oprócz tego w menu można znaleźć 2 inne burrita oraz tacosy i quesadille z patatą. Ogólnie wychodzę z założenia, że im mniej w menu tym lepiej i to się sprawdza! Cena lemoniad to trochę przesada, ale cóż tak to już z napojami w lokalach bywa. FB

San Lorenzo

image1

Moje lokalne odkrycie! Nie w centrum, ale przy Wrocławiu, niedaleko mojego mieszkania w wiosce Mokronos Górny. Niby taka niepozorna, ale kucharza to mają świetnego. Włoska z prawdziwego zdarzenia! W niedzielę o wolnych stolikach można zapomnieć, chyba że macie szczęście takie jak ja lub zrobicie sobie rezerwację. FB

Podsumowując jeżeli Wrocław będzie mnie tak pozytywnie i kulinarnie zaskakiwał to chyba przestanę gotować i w domu i zmienię tematykę bloga 😛

Żartuję 🙂 W nowym domku oczywiście gotuję, ale raz po raz lubię się czymś zainspirować 🙂