Bieg S5

Czyli bieg budowaną obwodnicą ekspresową Gniezna (droga S5) na dystansie 10km. Przed oddaniem odcinka Budimex wraz z miastem Gniezno zorganizowali tam bieg! Pomysł fajny to dlaczego nie skorzystać jak już się odwiedza rodzinę?

2

20 listopada czyli w dzień zawodów wyszło wreszcie słońce, a temperatura była nawet przystępna. Pakiety można było odbierać w Galerii Gniezno przez 3 dni. Pakiet składał się z: ulotek, numeru startowego, chipa, smyczy, kubka oraz dwóch napojów energetycznych. Na miejsce startu tzw. „miasteczko biegacza” lub „teren budowy” teoretycznie nie można było się dostać samemu. Spod Galerii Gniezno co jakiś czas kursowały autobusy. Szło to bardzo sprawnie i każdy spóźnialski na start dotarł. Na miejscu było bardzo nietypowo. Start, meta, depozyt, toitoie i las. Trasa biegu przypominała pas startowy.

1

Przetruchtałam się. Było naprawdę ciepło, więc zdecydowałam się biec w bluzce z długim rękawem. W jedną stronę mi wiało w drugą już nie, a wiadomo, że trasa to prosta 5km i nawrót. Na szczęście lub nie szczęście pod wiatr było jedynie przez pierwszą połowę biegu.

Jak z tym moim truchtaniem? Nie najgorzej, czułam jedynie bolące pośladki po wczorajszym treningu. (Bo ostatnio zamiast biegania ćwiczę :D) Trasa szybka to dlaczego nie skorzystać z okazji i wybiegać jakiegoś fajnego czasu? Chciałam pobiec lepiej niż na Biegu Niepodległości, który odbył się tydzień wcześniej we Wrocławiu. Udało się?

7

Do depozytu porobiły na tyle duże kolejki, że rozgrzewka wraz ze startem była opóźniona. Na szczęście tylko o parę minut, więc nikt się nie wyziębił.

5

Kilka minut po 12 wystartowaliśmy. Od samego początku zaczęłam żałować, że nie założyłam rękawiczek. W stroju było mi akurat, nawet rękawy w drugiej połowie biegu podwinęłam, ale ręce dosłownie mi zamarzły.

10

Piękna szeroka trasa. Bez żadnych przepychanek każdy od samego początku mógł biec swoim tempem, bo z wyprzedzaniem na takiej szerokości problemu nie było. Kilometr po kilometrze zlatywał raz dwa. Po prostu musiałam wytrwać do połowy i „będzie z wiatrem” mówiłam sobie. Na 4km zobaczyłam już pierwszych zawodników, którzy wykonali nawrót i biegną w kierunku mety. Od tego czasu cały czas trzymałam się obok pani w blond lokach. Rywalizacja była dość zacięta, ale zdrowa, bo jedna drugą motywowała. Ja odpuścić nie zamierzałam, ale o tym za chwilę.

16
Nie wiem co robię z rękoma, ani co czuje ten facet 😛

Przez pierwsze 5km tak jak przewidywałam było pod wiatr. Jednak w porównaniu do Biegu Lechitów to i tak był tylko lekki wiaterek :P. Nikt mnie nie osłaniał, więc wiatr czasem dawał we znaki, ale po 5km już go nie było. Tempo niestety troszkę spadło. (Niby z wiatrem, a i tak tempo spadło, bez sensu :P)

14

Na 1300m przed końcem zobaczyłam metę. Ten widok mnie zmotywował i stopniowo zaczęłam przyśpieszać. Już za 600m panią w lokach zostawiłam za sobą, a ja coraz bardziej podkręcałam swoje tempo wyprzedzając kilku facetów. Na ostatnich metrach spotkałam tatę, który zmotywował mnie jeszcze bardziej. W skrócie – ostatni kilometr wyszedł najszybszy z czego jestem cholernie zadowolona.

15110294_1882078245349269_8014165047837893133_o

Wpadłam na metę i przytuliłam się do mężczyzny, który założył na mnie koc termiczny 😛 Czasem tzn. często po biegu tak mam, że przyklejam się do obcych ludzi, ale to raczej ze zmęczenia i zaćmienia umysłu niż z miłości 😛 Dostaję medal i wodę. Przechodzę trochę dalej, odnajduję panią w blond lokach i dziękuję za dobrą rywalizację. Dostaje SMSa z wynikiem 45:54 oraz informacje, że jestem pierwsza w kategorii. Reszta wyników przedstawia się następująco:

Kobiety7/163

Open133/558

Wynik drugi w życiu, drugi w tym roku, bo do życiówki dobrej minuty brakło. Oczywiście lepiej niż we Wrocławiu i to O WIELE lepiej. Jeżeli z tygodnia na tydzień będę robiła takie progresy to za miesiąc rekord świata wybiegam 😛 Życiówki zostawiam na wiosnę, a teraz powoli zaczynam brać się do „odmulania” nóg i redukcji biegów.

17

Po biegu trochę się zagadałam i w ostatniej chwili wpadłam na dekorację na którą dosłownie sprintowałam. Okazało się, że oprócz najlepszej w kategorii otrzymałam również nagrodę „dla Najszybszej Gnieźnianki” (Chyba na bieg zapisywałam się jeszcze przed studiami :P). Wszystko sprawnie, szybko i na temat.

21

Po biegu biegacze mogli wypić herbatę, zjeść drożdżówkę bądź grochówę. Kolejki to normalka, ale dla wszystkich starczyło 😛 Autobusy wracały równie sprawnie, więc problemów z dojazdem nie było żadnych.

22

Organizatorowi po prostu się udało, bo nie mam pojęcia gdzie pochowaliby się biegacze gdyby padało lub było ciut zimniej. Mimo wszystko zawodnicy z imprezy byli bardzo zadowoleni. Mają również nadzieję, że drogi nie otworzą na czas przez co odbędzie się druga edycja imprezy 🙂

>>GALERIA I<<

>>GALERIA II<<