Wielkanocna pustka we łbie

Zauważyłam, że w ostatnim czasie zapanowała jakaś tragiczna moda na nieświadome wzorowanie się fitnessiarami. Wszystko to oczywiście Social Media, bo Świat już dawno się tam przeprowadził. Idealne posiłki, krata na brzuchu, brak niedoskonałości. Serio ludzie nie macie nigdy ochoty na czekoladę, lody bądź latte z syropem smakowym? Nie bądźmy pieprzonymi herosami, każdy z nas ma słabsze dni i swoje problemy. Jem owsianki po 1.Dlatego że są przepyszne, a po 2.Są zdrowe. Nie na odwrót! I to jest moje zwycięstwo. Jem to na co mam ochotę, przeważnie w zdrowszych wersjach, ale nie zawsze. Wypiję sobie wino, zjem burgera, dorzucę czekoladę do tej mojej „fit owsianki”. Która i tak ma więcej kalorii od Waszych kanapeczek ❤.

Nie popadajmy w paranoję. Jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy jarają się zdrowym stylem życia co wiąże się ze zdrowym podejściem do wszystkiego. Jeżeli odżywiasz się świetnie przez większość dni w roku to co niby zrobią te dwa? Czujecie się „zalani”? Od czego? Od warzyw z majonezem? Nie przesadzajcie. Mogę się założyć, że większego „cheat meala” macie w normalny dzień w Maku lub na pizzy. Was nikt na scenie nie rozlicza. Czy może za tydzień startujecie w Bikini Fitness?

Nie wiem dlaczego panuje takie dziwne nastawienie i przeświadczenie, że siadając do stołu Wielkanocnego ludzie zachowują się jakby nigdy michy z żarciem nie widzieli.  Zamiast z kulturą jeść to wpychają w siebie ponad zdrowy rozsądek. Idą spać, a następnie znowu wpierdalać, bo jedzeniem tego nazwać nie można. Nie traćmy przyjemności jedzenia. Zjadłeś za dużo? Idź na spacer, idź na rower, pobiegaj, a nie truj dupy innym stałą świąteczną gadką „Ale się przejadłem”. Nic na siłę, wszystko jest dla ludzi i Wesołego Alleluja!