Sesja time

Spokojnie, spokojnie o blogu nie zapomniałam, pomysły w główce siedzą i czekają na trochę luzu.

Takiej przerwy to jeszcze nie miałam. Ostatni wpis… 2 tygodnie temu, a kolejnego na horyzoncie nie widać. Widać sesje. Myślałam, że gorzej niż w 1 semestrze na mojej uczelni być nie może… Jednak może, byle gdzie z resztą nie studiuję. Nie piszę, bo też muszę spać, a każdą wolną chwilę od nauki wykorzystuję na oderwaniu się od ekranu monitora. Między blogowaniem, a treningiem wybieram trening i z niego nie zrezygnuję. Nauka bez przerw efektywna nie jest, ale o tym w lipcu, teraz wracam do całeczek i równań różniczkowych. Zdrówka życzę!