Dzień 2 – Dolina 5 Stawów i Siklawa z Palenicy

Palenica Białczańska – Dolina 5 Stawów – Siklawa – Palenica Białczańska

Dzień drugi chodzenia po Tatrach zaplanowany był na Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Pogoda nie rozpieszczała, ale też zła nie była (chmury bez deszczu). Wstałyśmy po 7:00, jaglaneczka z masełkiem orzechowym i leciałyśmy na busa. Z Zakopca do Palenicy taki przejazd kosztuje 10zł za osobę. Wędrówkę rozpoczęłyśmy po 9, odpuściłyśmy sobie podjazd bryczką, bo żadnych plusów w tym tak naprawdę nie ma. Cierpiące zwierzęta, wydanie pieniędzy w błoto i brak jakiegokolwiek wysiłku, co to ma być niby za przygoda? Wędrówkę rozpoczęłyśmy szlakiem na Morskie Oko, dla niektórych droga asfaltowa pod górę może wydawać się muląca, ale jak się ma dobrego towarzysza to nic nie jest nudne 😊

 

Po 40 minutach dreptania asfaltem odbiłyśmy na szlak zielony, który wskazywał drogę do Doliny Pięciu Stawów. Tutaj już sceneria była ciekawsza (bez asfaltu). Droga prowadziła trochę przez las, trochę przez chmury, kamienie i wzdłuż rzeki Roztoka. Widoki były niesamowite…

Po 1h i 30min skręciłyśmy w lewo i takim sposobem znalazłyśmy się na dość stromym czarnym szlaku. Im byłyśmy wyżej tym było zimniej i… piękniej. Po pół godzinie naszym oczom ukazał się Przedni Staw Polski.

Weszłyśmy odpocząć do schroniska, w którym znajdowało się dość dużo turystów. Temperatura wtedy wynosiła 4 stopnie Celsjusza, a mi wcale nie było zimno w łapki. Chcę zaznaczyć, że byłam bez rękawiczek(jakiś cud). Jednak i tak powinnam je mieć w plecaku na wszelki wypadek.

 

Po krótkiej przerwie poszłyśmy nad Wielki Staw Polski, cudowne miejsce. U góry było bardzo wilgotno, a kamienie były śliskie, więc zejście kosztowało nas więcej wysiłku, uwagi i ostrożności. Klaudia np. przecięła sobie rękę, ale skakała po tych kamieniach jak jakaś gazela to się nie dziwcie 😛

Zeszłyśmy nie czarną, ale zieloną trasą podziwiając wodospad Siklawa. Zejście z góry do Palenicy trwało jakieś 3h, tłoku na trasie nie było(chyba ze względu na pogodę) więc szło się super.

Po zejściu, w Palenicy Białczańskiej czekał już bus, który odstawił nas pod same Krupówki. Małe zakupy i można było szykować się na dzień kolejny!

23km, ponad 38 tys. kroków, 131 pięter – to był nasz środowy rezultat po którym również zjadłyśmy kolacje i zasnęłyśmy jak susły. Cdn…