Amerykańskie fakty

Pierwszy post związany z podróżą do Ameryki poświęcę rzeczom, które od razu mnie zaczęły „razić” jak tu przyjechałam.

Podróż międzykontynentalną planowałam z Kasią już od jakiegoś roku. Moim marzeniem była Ameryka, a wisienką na torcie Nowy Jork. Długo nie trzeba było czekać, aby marzenie się spełniło. 16 września, wsiadłyśmy do samolotu, który bezpośrednio transportował nas do Toronto i to właśnie tam, w Kanadzie rozpoczęłyśmy naszą wielką przygodę. Po kilku dniach pobytu w państwie syropu klonowego pojechałyśmy do Stanów Zjednoczonych… ale o tej niesamowitej podróży opowiem Wam kiedy indziej (niebawem). Teraz przedstawię Wam kontrasty, które zaskoczyły mnie nie tylko pozytywnie.

 

  • Porządek – Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy. Domki są pobudowane w podobnym stylu, bardzo ładne, miło się na nie patrzy. Wszystko w mieście ze sobą współgra, na ulicach jest porządek, drogi są szerokie, zadbane.

 

 

  • Pełen luz – Zero spin. Świadczy o tym już sam brak ogrodzeń czy płotów. Podczas pobytu nie miałam z Kasią żadnej niekomfortowej sytuacji, w której ktoś by na nas krzywo patrzył, gniewał się, krzyczał…. Nic!

 

 

  • Niebo – W Kanadzie niebo jest wyżej. Po przyjedzie do Kanady powiedziałam: „ale tu jest szeroko!”.

  • Śmieciowe jedzenie – W Stanach jak i w Kanadzie mają gdzieś co jedzą. Ma być duże i to wszystko, nawet smakować nie musi. Oczywiście nie wszyscy, ale większość na jakość i świeżość produktów uwagi nie zwraca wcale. Uwierzcie mi, że nie jest łatwo dostać pełnowartościowe produkty, bądź pójść do w miarę zdrowej knajpy.

 

 

  • Przemiła obsługa – Kelnerzy, kasjerzy uśmiechają się, bardzo dbają o klienta, zagadują, w skrócie są przemili.

  • Alkoshopy – Alkoholu to Ty w spożywczaku, ani w supermarkecie nie dostaniesz.

 

 

  • Samochody w Kandzie -Cuda, dzieła sztuki zasuwające ulicami. Samochody w Kanadzie są w bardzo dobrych cenach, dlatego 80% jeżdżących to cacka. Ja mam słabość do Camaro nawiasem mówiąc <3

 

 

  • Masło orzechowe – Tutaj je kochają. W sklepach są ich całe regały. Co drugi baton, ciasto czy ciasteczka są „peanutbutter”, nawet kości dla psów! Wychodzi na to, że jest to miejsce stworzone dla mnie 😊

 

 

  • Protein bar – Furorę robią jak cholera, mi to odpowiada 😊Wybór mają kosmiczny, a są przepyszne!

 

 

  • Smakołyki – Wszystko i jeszcze więcej. Wiem jak ludzie w Polsce ślinią się na niektóre produkty, np. słodycze.

 

 

  • Ceny pakietów startowych na biegi – Trochę mi było szkoda wydać w przeliczeniu na polskie 300zł za bieg na 5km, a to była najtańsza opcja w okolicy 😛 Mimo wszystko sama sobie organizuje poranne biegi po Toronto i też jest fajnie 😀

  • Przyjaźń międzyklubowa – Będąc na meczu hokeja na lodzie zauważyłam, że wszyscy dobrze się bawią, kibice na trybunach byli wymieszani i nie dochodziło do bójek. A propos meczu… coś niesamowitego.

 

  • Dobrobyt – średnia krajowa jest wyższa niż w Polsce. Każdy ma tu dom, przynajmniej jeden (dobry) samochód, pracę i po wyglądzie widać, że też pieniądze.

  • Wiewiórki – W Kanadzie czarne w Stanach szare. Niby gryzą, ale są przeurocze. Biegają wszędzie: po ogrodach, ulicach, drzewach i nawet w centrum.

 

  • Chińczycy – Są wszędzie. Na wycieczce do Stanów Zjednoczonych miałyśmy wesoło, bardzo wesoło… Ja, Kasia i… cały autobus skośnookich.

  • +Podatek – Tax w Kanadzie wynosi 13% i jest doliczany do ceny, którą sklepy proponują. Czyli kupując coś za 100dolców, zapłacimy 113. To jest akurat głupie moim zdaniem.

  • Nowy Jork – Jest piękny, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jego wielkość, potęga, styl, marzenie spełnione 😊

 

Na dziś to by było tyle. Ameryką samą w sobie jestem zachwycona i nie mogę doczekać się kolejnej podróży tam 🙂