Co słychać u Tami?

Jak zauważyliście albo i nie strona, na której aktualnie się znajdujecie miała przerwę. Ostatnia relacja pojawiła się w maju, a potem nic aż do teraz. Należą się słowa wyjaśnienia i krótkie podsumowanie co się właściwie u mnie działo. Potrzebowałam przerwy i nie chciałam pisać na siłę, nigdy tak nie piszę. Wiadomo najlepiej jest, kiedy blog jest prowadzony systematycznie, ale z ręką na sercu nie dało się. 4 semestr na moich studiach kosztował mnie dużo wyrzeczeń i wykończył mnie zarówno psychicznie jak i fizycznie. A jeśli miałabym wybierać między pisaniem, a treningiem to byłby to trening i sprawa wyjaśniona, dlaczego było tu cicho.

 

Pod koniec maja nabawiłam się pierwszej w moim życiu kontuzji. Z dnia na dzień bez przyczyny nie mogłam biegać – gdy zaczynałam biec to kulałam, a towarzyszył temu ból biodra. Kontuzja ciągnęła się przez 3 miesiące, w których zachłysnęłam się crossfitem, przeżyłam sesję, odbyłam praktyki, nagrywałam/montowałam filmy i chodziłam po Alpach. Kontuzja nie przeszkadzała mi na co dzień, bo odzywała się tylko podczas biegania. Powiedziałam sobie, że odpoczynek od biegania dobrze mi zrobi, więc zamiast treningów biegowych robiłam wszystko inne (jeździłam na rowerze, chodziłam, pływałam, trenowałam siłowo). Po czasie ból przeniósł się na kolano co uniemożliwiło mi wykonywanie większej ilości ćwiczeń i zmotywowało do wizyty u fizjoterapeuty. Od ponad tygodnia ból zniknął. Biegam normalnie, a każde ćwiczenie wykonuje w pełnym komforcie. Najprawdopodobniej było to zapalenie stawu biodrowego, ale koniec końców na dobre mi ta kontuzja wyszła, bo mam nową, fajną zajawkę. 😊

Co dalej?

Treningi crossfit przeplatane bieganiem/rowerem/basenem.