Bieg Tylko dla Orłów

Bieg odbył się w moim rodzinnym mieście, więc dlaczego miałabym nie skorzystać z takiej okazji? Co więcej moja prawa noga po ponad 3 miesiącach dała sygnał do współpracy i przestała dokuczać podczas biegania.

Niedziela, tor motocrossowy, temperatura 11-15 stopni, chmury i średni wiatr. Odbieram swój pakiet startowy w którym znajduję: chip, energetyka, batona proteinowego GO ON, piwo, parę saszetek odżywek oraz koszulkę startową. Koszulka Pitbulla z długim rękawem, dobrej jakości i całkiem niezła 😊

Przed moim startem udało mi się jeszcze złapać paru znajomych, pogadać, popatrzeć na zmagania zawodników startujących na 13km i tak wybiła godzina 11:00. Wystartowałam w drugiej fali o godzinie 11:20, czyli z 10 minutowym opóźnieniem. Ustawiłam się w pierwszej linii i gdy usłyszałam sygnał startu wypaliłam jako pierwsza do przodu. Bez owijania w bawełnę od samego początku walczyłam o jak najlepszy rezultat, a w tym o podium. Z fali wyprzedziło mnie jedynie 4 facetów, więc odniesienia do kobiet nie miałam żadnego.

Piach, pola, kamienie, korzenie, trawa, gałęzie i trochę błota, więc jeżeli chodzi o miejsce organizacji to było idealne. Pierwsze napotkane przeszkody to: bieg z oponą, przejście przez samochód i ścianka taka jak na zdjęciu. Następnie drabinka (ala małpi gaj), siano i dużo crossowego biegania, przeszkód trochę mniej, więc miałam pole do popisu 😛

Przejście przez tunel, kolejna ścianka, zasieki (czołganie się), podbiegi, zbiegi, przejścia przez przeszkody itd. Ostatnią przeszkodą okazał się zjazd z górki w pianie i błocie, po którym strażacy obmyli mnie karcherem (po zakończonym biegu oczywiście).

Na metę wpadłam z czasem 30:16 co sklasyfikowało mnie na 2 pozycji wśród 63 startujących kobiet. Medal z orzełkiem, dwustronny, bardzo przypadł mi do gustu. Za swoje srebrne osiągnięcie otrzymałam statuetkę, czapkę Pitbulla oraz dwie półkilogramowe puszki od firmy RS.

Chciałabym podziękować tutaj Klaudii, mojej najlepszej przyjaciółce, która nie startowała w imprezie, ale przybiegła (11km w jedną stronę) mi pokibicować. Biegła ze mną 1/3 trasy dyktując mi tempo. Dziena Bella!

Pakiet na 6,5km kosztował mnie 115zł, czy dużo? I tak i nie. Nie owijając w bawełnę przeszkody były słabe i było ich po prostu mało. Czas 30 min nie do końca przekonuje mnie, że to było 6,5km. Dla porównania w Runmageddonie taki dystans to półtorej godziny w moim wykonaniu. Jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne to do zarzucenia nie mam nic. Trasa bardzo dobrze oznakowana, wolontariusze na trasie, sprawy odbiór pakietów startowych, poczęstunek po biegu, woda na trasie.

Bieg na pewno mogę polecić osobom debiutującym. Przeszkody są serio do opanowania, jedyny problem może stanowić ścianka, ale i w niej możecie poprosić o pomoc lub zrobić pompki. Osoby zaprawione w bojach nie doświadczą tutaj zaskoczenia, a wręcz mogą być rozczarowane. Tak czy siak cieszę się, że Gniezno ma swój bieg z przeszkodami 😊 Cieszę się również, że mogłam się pościgać po 4 miesięcznej przerwie od zawodów i to z zadowalającym wynikiem.

 

>>GALERIA I<<

>>GALERIA II<<

>>GALERIA III<<