20. PKO Poznań Maraton

GALERIA I

GALERIA II

GALERIA III

GALERIA IV

GALERIA V


Ja lat 12 siedzę na lekcji historii i mówię, że moim marzeniem jest przebiec Maraton. Ja dziś, lat 22 maratończyk.

Dlaczego POZnań?

Sentyment. Wcześniej kibicowałam, zabezpieczałam trasę, podawałam wodę, żelki już na tej imprezie. W Poznaniu i w jego okolicach biegałam naprawdę wiele razy. Poza tym nie ma lepszej atmosfery biegowej, ani dopingu kibiców niż w Poznaniu.

Niedziela 6:30 Bułka z dżemem, a dokładnie półtora bułki, kawa i ruszam podbijać Poznań. Nie ukrywam stresowałam się. Nie chodziło tu o to, że nie podołam. Podołam, jestem przygotowana i na dodatek uparta. Stresowałam się moim biodrem, które po półtora roku się odezwało na parę dni przed startem. W skrócie gdyby historia się powtórzyła już po 1km musiałabym zejść z trasy, a tego bym bardzo nie chciała. Jednak regeneracja, masaż i dobra myśl sprawiły, że alarm biodra był fałszywym alarmem, który narobił wiele zamieszania w mojej głowie.

Godzina 9:00 start i pobiegłam 🙂 Już na pierwszym kilometrze poznałam Marcina (którego serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wspólne kilometry!) z Wrocławia, który biegł ze mną 25km. Czułam się wyśmienicie, kilometry mijały jeden po drugim. Na 15km dopiero się napiłam wody, a na 30km zorientowałam się, że nic po drodze nie zjadłam. Z dwojga złego wolałam już nie ryzykować, tym bardziej, że nigdy w życiu nie testowałam jedzenia podczas biegania. 2 żele przy pasku jedynie się przewietrzyły i zwiedziły Poznań 😛

Po 32km poczułam Maraton. Było ciężko, ale bywało gorzej. Patrząc na biegaczy, których wyprzedzałam uznałam, że nie ma się co mazać, bo to oni przechodzą prawdziwą mękę. Poza tym większość moich treningów jest robiona na pełnym gazie, więc ta biegowa ściana na mnie wrażenia nie zrobiła 😛 Fakt faktem na 39km już przeklinałam, ale jak został 1km do mety wzruszyłam się. Na mecie nie padłam, a przytuliłam się do jakiegoś gościa z obsługi medycznej.

Analizując swój bieg, biegłam równo i bardzo asekuracyjnie. Kibice dodawali mi niesamowitego powera, a zespół nad Maltą to istny ogień (możecie grać na moim Weselu!) Poznań Maraton to Światowy Poziom i nie wyobrażam sobie lepszego miejsca na debiut na królewskim dystansie.

Maraton to nie 40km to 42,195km, a to robi różnicę szczególnie jak się biegnie. Mój oficjalny czas to 3:44:50. Czy zły czy dobry, dla mnie wymarzony na debiut. Do kolejnego maratonu mi nie śpieszno, ale też nie chcę mówić, że już nigdy nie wystartuję, bo wystartuję, ale na to przyjdzie jeszcze czas 🙂