III Nocna Maniacka Piątka

Idealne warunki na życiówkę, tak bym określiła ten bieg. Mój stan fizyczny również był na to gotowy. No właśnie był… a jak było naprawdę?

Biegi Maniacka Piątka jak i Maniacka Dziesiątka zawsze cieszą się dużym powodzeniem, a pakiety schodzą jak ciepłe bułeczki. Limit uczestników akurat w tym biegu wynosił 777 osób. Pakiety wyprzedały się w dwa dni? Może krócej. Ja swój kupowałam po godzinie rozpoczęcia rejestracji i przydzielono mi numer 587. Większość chętnych niestety nie zdążyła wykupić sobie startu. Jednak każdego obowiązuje ta sama zasada – Kto pierwszy ten lepszy.

14

Ostatni raz na piątkę biegłam w październiku lub listopadzie, nie przygotowywałam się konkretnie pod ten dystans, ale też na trasie nie chciałam się bawić. Fizyczny progres jest i to duży, więc celować można wysoko.

9

Start biegu przewidziany był na godzinę 22.00 nad Maltą w Poznaniu. Już raz brałam udział w biegu o takiej porze i dobrze dla mnie się nie skończył… Przez cały dzień trzeba uważnie kontrolować co i w jakich ilościach się je. Niestety i tym razem zrobiłam ze swojego żołądka w ten dzień śmietnik. Mimo że odżywiam się zdrowo, regularnie i rozsądnie to bywają dni zguby. Mój przypadł akurat wczoraj.

12

Malta. Latem nad tym jeziorkiem jest cudownie. Pełno spacerowiczów, rowerzystów, biegaczy, a na dodatek bary, knajpki, muzyka, place zabaw, minigolf i wiele innych atrakcji. Aż chce się przejść całą Maltę lub przebiec.

20

W pakiecie dostałam: numer startowy z chipem, 4 świecące bransoletki i opaskę Lotto.

15

Rozgrzewkę wykonałam starannie, zadbałam o wszystko, moje mięśnie były rozgrzane i gotowe do działania. Start był oddalony o jakieś 400m od mety, więc trzeba było kawałek podejść. Ciemno już jest, biegacze się świecą, godzina punkt 22, startujemy!

4

Już na samym początku z lewej strony przy hotelu HP zauważyć można było sporą grupkę kibicujących gości weselnych. Reszta trasy była ciemna i cicha. Jedynie słychać było muzykę z otwartych barów co jakiś czas, a poza tym nic.

5

Czułam, że biegnę. Poczułam tę prędkość i komfort psychiczny. Wiedziałam już, że nogi mogą nieść w granicach 4”10 aż do końca. Niosły, niosły i czar prysł. Odezwał się żołądek. Blokada nóg i tyle po życiówce mi zostało. Para w nogach była, bałam się że spuchnę, ale zmęczona ani zdyszana nie byłam, jednak czułam się fatalnie. Dzieje się coś, złego. Żołądek który mnie blokuje, blokuje moje nogi. Zwalniam bo przewraca mi się na prawo i lewo. Nogi błagają o przyśpieszenie bo mają siłę i chęci. Jednak im szybciej chce biec tym gorzej reaguje na to mój brzuch. Na 500m przed metą myślałam, że zwymiotuję. Nawiasem mówiąc szukałam miejsca gdzieś na poboczu, ale postanowiłam zamiast się zatrzymać, zwolnić i dobiec do mety.

2

Pierwszy raz wbiegłam na metę z zapasem sił. To było minimum tego co mogłam osiągnąć. Strasznie się poczułam. Położyłam się i zacisnęłam zęby. Pan z mikrofonem od razu się mną zainteresował, pytał czy wszystko w porządku, podał wodę, medal i wysłał do karetki.  Zaczęłam być na siebie wściekła, ale po burzy w mojej głowie doszłam do wniosku, że nic nie straciłam, tylko zyskałam kolejną lekcje. Popatrzyłam na medal, uśmiechnęłam się i przeszłam się kawałek. Medal jest fenomenalny. Dobra robota, projektant zasługuje na… medal 🙂

11

Idealnie bieg podsumował to mój tata który powiedział, ze miesiące treningów można popsuć sobie jednym dniem, a nawet chwilą. Fakt, bieg popsułam totalnie i to tylko z mojej winy. Dobre w tym jest to, że się nie podłamałam i liczę na idealną dyspozycję za dwa tygodnie. Pogoń za Wilkiem, czyli bieg terenowy na 10km. Tym razem do godziny 10.00 mój żołądek nie będzie na tyle obciążony, aby robić mi psikusy. Mimo beznadziejnego (jak dla mnie) startu sklasyfikowana zostałam jako 19 na 323 kobiety według czasu netto, a do życiówki zabrakło mi około 50s. Co ciekawe frekwencja w tym biegu według płci przedstawiała się 50% na 50% co jest rzadkością. Jak już wspomniałam, wiem na co mnie było stać i co mogłam osiągnąć, więc wynik absolutnie mnie nie zadowala, ale moja forma owszem.

1

Ludzie nie zdają sobie sprawy jak ważnym aspektem jest prawidłowa dieta u sportowców. Myślą, że sportowcy powinni jeść dużo i wszystko, bo przecież „muszą mieć dużo siły” lub „spalą” Niestety od przejadania się śmieciami siły, ani szybkości nie ma. Fakt, osoby trenujące dużo mają większe zapotrzebowanie kaloryczne, ale powinny je uzupełniać w sposób odpowiedni, a to też jest sztuka i silna wola.

23

Wiem co trzeba zmienić i nad czym pracować. Teraz tylko to wdrożyć w życie i cieszyć się WYKORZYSTANĄ petardą w nogach.

>> GALERIA ZDJĘĆ <<