VII Maraton Leszno

Maraton? I to w terenie?! W moim przypadku był to Ćwierćmaraton w terenie czyli 10,5km trzymania tempa i dobrego treningu wykonanego w 100%.

Maraton Leszno

Maraton Leszno to impreza składająca się biegów takich jak: Maraton, Półmaraton, Ćwierćmaraton oraz Nordic Walking. Wszystko odbywa się w Lesie Dąbcze (teren) oczywiście w Lesznie. Start jak i meta mieszczą się na Polanie „Karczma Borowa”. Jedno okrążenie wynosi 10,5km czyli ja biegnę jedno, półmaratończycy dwa, a maratończycy cztery. Do Leszna jechałam z nastawieniem na konkretne tempo. Chciałam z tych zawodów zrobić trening tempowy i sprawdzić moje możliwości przed Półmaratonem. Droga z rana była pusta, więc na miejsce dojechaliśmy szybko.

_DSC7349

W pakiecie znalazłam: numer startowy z chipem, ulotki ze zniżkami na fizjoterapie i odzież sportową oraz bardzo dobrze wykonaną koszulkę z logo biegu w której postanowiłam pobiec. Ja swój start miałam przewidziany na godzinę 10:15, maratończycy zaś startowali godzinę przed, a półmaratończycy godzinę po mnie.

_DSC7172

Rozciągnie, porządna rozgrzewka i można ustawiać się linii startu. Bum! Strzał, ruszyliśmy.

_DSC7186

Pierwszy kilometr tak jak zwykle okazał się jedną wielką układanką. Jedni wyprzedzali, inni zwalniali, a w terenie do łatwych zadań takie manewry nie należą. Po czasie bieg zaczął się rozciągać, a ja mogłam wreszcie włączyć autopilota i skupić się na tempie.

_DSC7614

Nie wiem kiedy zleciały mi te pierwsze 4km, ale biegłam niczym maszyna. Niestety na 5km odnotowałam lekki kryzys, możliwe że nawrót wybił mnie z rytmu. Widząc mój spadek tempa nie miałam zamiaru się poddawać i uczepiłam się mężczyzny w niebieskiej koszulce z którym biegłam przez kolejne 3 kilometry. Krok w krok za nim, aż do punktu z wodą na którym niestety się zatrzymał. Cóż, teraz muszę liczyć tylko na siebie.

_DSC7582

Wybiegamy na asfaltową ścieżkę przy ulicy, a ja czuję, że dam radę. Dam radę utrzymać tempo, a nawet i je podkręcić na ostatnim kilometrze. Skręt w prawo, teren, trochę pod wiatr i po chwili tabliczka 10km. To nie jest czas na zwalnianie! Finishu jak Mo Farah niestety nie robię 😛 aczkolwiek tempo na ostatnim 1,5km odnotowuję najlepsze. Wbiegam na metę z rozłożonymi ramionami i jestem z siebie cholernie dumna. Na mecie dostaję medal z dzikiem, wodę oraz arbuza <3

_DSC7764

Chyba niedługo otworzę osobną kolekcję medali, którą nazwę „zwierzęta” 😛 Na mecie odnajduje mnie pan w niebieskiej koszulce, któremu bardzo dziękuję za ratunek na 5km i powrót do prawidłowego tempa. Po czasie na metę wbiega zwycięzca maratonu pobijając tym samym rekord trasy, brawo!

_DSC7869

Trasa jak już wspomniałam terenowa z kilkoma podbiegami, piaskiem i paroma kamiennymi odcinkami. Na pewno łatwiejsza od trasy „Pogoń za Wilkiem” na której czas miałam gorszy, a biegłam pół kilometra mniej. Teren terenowi nie równy, mimo to obie trasy były cudowne. Cisza, spokój, las, to co kocham.

_DSC7477

Wyniki przedstawiają się następująco:

Czas – 00:50:15

Open – 35

Kobiety – 4

Kategoria – 1

Nagrody były przyznawane tylko zwycięzcą kategorii, więc na pudło udało mi się wskoczyć. Z pudła zeszłam, wróciłam do domu i z czystą przyjemnością obejrzałam Triathlon Kobiet na Olimpiadzie w którym akurat startowała mieszkanka Leszna, jedyna reprezentantka Polski, Agnieszka Jerzyk.

_DSC7904

A teraz przyszedł czas na Maraton w Rio. Oglądamy i kibicujemy Polakom! (Niedziela 14:30 start).

>>GALERIA I<<

>>GALERIA II<<