Terenowa Masakra

Bieg z wieloma zaskakującymi przeszkodami w ekstremalnie trudnym terenie… Tak się zapowiadała pierwsza edycja Terenowej Masakry w Bydgoszczy, dokładniej na obszarze Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku Myślęcinek. Dystans 5km z 20 przeszkodami oraz 10km z 33. Kontakt z błotem, przeprawy przez las, bagna, jeziorka, mocno pofałdowany teren z trawą, korzeniami. Krótko mówiąc hardkorowe niespodzianki…:)

3

Numer 938, fala 16, dystans 5km, godzina 14:15 czyli mój start. Do Bydgoszczy zajechaliśmy dość szybko, parking usytuowany był około 1km od biura zawodów (do Parku obowiązuje zakaz wjazdu). Miałam wystarczająco dużo czasu, aby spokojnie się przebrać, odebrać pakiet oraz zapoznać się z przeszkodami i terenem.

4

Miejsce startu, mety, biura i strefy zawodnika było usytuowane na wielkiej polanie. Park bardzo mi się spodobał i nie pogardziłabym fartlekami w nim 🙂 Pakiet zawierał chip, koszulkę, kilka ulotek i jakieś bony. Tak jak wspomniałam przeszłam się kawałek trasą, podopingowałam i w sumie wróciłam na polanę bo zbliżała się moja godzina.

13

Stres? Ale tylko i wyłącznie ten pozytywny! To co przeżyłam tydzień temu jest nieporównywalne z dniem dzisiejszym. Ekscytacja, radość, ciekawość i pozytywna energia mnie rozpierały na rozgrzewce prowadzonej przed biegiem. Moja fala liczyła 50 osób, w której było 16 kobiet. 10s przed startem ustawiłam się za 1 szeregiem mężczyzn i… 3, 2, 1, 0… ! Sprint, tutaj trzeba biegnąć sprintem, aby wyrobić sobie dobrą pozycję na przeszkodach i w razie biegu gęsiego. Pierwsza przeszkoda na jakieś 5m od linii startu to namiot pełen dymu.

7

Nic, dosłownie na 10s nic nie było widać prócz białego dymu. Wbiegamy w jakieś knieje a następnie gramolę się i zeskakuję z  rusztowania teraz przede mną las… i to nie wydeptana ścieżka tylko czysty teren z korzeniami, trawą, pagórkami, liśćmi i piaskiem. Jest i kolejna przeszkoda czyli wdrapanie się po takich oto linach i zejście lub swobodne spadnięcie z nich.

50

Niby łatwe, ale nie jak wchodzi naraz kilka osób (dodatkowa atrakcja). Jednak było w miarę bezpiecznie, bo kobietom swoją pomoc okazywali mężczyźni. Biegniemy dalej i ta sama przeszkoda po raz drugi. Zeskakuję i uświadamiam sobie, że moja taktyka się idealnie sprawdziła. Biegnę jako 1 kobieta z fali w czołówce i na dodatek wyprzedzam mężczyzn! Na przeszkodach to oni mnie wyprzedzali, ale podczas biegu nadrabiałam 🙂  I proszę bardzo jest i pierwsze błoto! Nawet nie zwolniłam, tylko wbiegłam z pełnym entuzjazmem, głodna wrażeń. Wybiegamy i wbiegamy w kolejne, tym razem głębsze i szersze, trzymam się pewnego mężczyzny za ramię bo nie oszukujmy się, wysoka nie jestem, a ugrząźć w tym mule nie miałam zamiaru. Ładnie panu podziękowałam i wyprzedziłam na biegu. Skok przez płotki, ale trochę w innym wydaniu 🙂

48

Teraz przeprawa linowa nad rzeczką.  Wprawa po 2 podobnych biegach jest, więc w miarę sprawnie przebiegam przez polanę, opony i tym razem muszę płynąć. Gruntu brak, ale biegacze również potrafią pływać. Po wyjściu z wody biegnie się trochę ciężej, uda palą, ale głowa pcha do przodu!

19

Czas na punkt widokowy. Dość stromy i ciężki podbieg  a zbieg niebezpieczny. Zaczynam dublować zawodników z poprzedniej serii, jest dobrze, ale „halo” … ja się ścigam tylko sama z sobą i dobrze się przy tym bawię! Przede mną zjeżdżalnia, nie z wody tylko błota ! Następna przeszkoda będzie dość trudna. Zejście z mostu po linie do rzeki. Muszę odczekać jakieś 2 min na swoją kolej, aby dwie panie z poprzedniej fali mogły spokojnie z niej zejść.

Czołganie się po piasku i pajęczyna to kolejne wyzwania. Do końca pozostał kilometr, tak mnie przynajmniej poinformowano i za 500m również dostałam tą samą informację. Kolejny płotek do pokonania tym razem 2 razy wyższy, wejście nie sprawia problemu, ale z zejściem jest gorzej. Wolontariusze niechętnie pomagali i dopingowali, nie tylko na tej przeszkodzie ale ogólnie. Różnica między wolontariatem Poznańskim a Bydgoskim jest ogromna. Do końca zostało mi już niewiele a ja naprawdę dobrze się bawię! Przeciągam oponę, noszę ją, biegnę przez las i wybiegam na znaną mi już polanę, na której czeka za mną jeszcze parę przeszkód.

43

Pierwszą z nich okazują się być snopki siana, z których zeskakując ląduję na tyłku. Na Rugbistów wbiegam z okrzykiem, śmieją się ze mnie bo krzyczałam bardziej od nich (karate) 🙂 Wystrzały wojenne towarzyszą mi podczas czołgania.

46

Następnie wskakuję do kontenera  z wodą przez co większość błota z moich getrów się spłukuje.

37

Teraz tylko rusztowanie i… meta! Ja pełna radości z czasem 50:20, który oznacza, że bieg był naprawdę dobry! Czas gorszy od życiówek na 5 i 10km, ale  spośród 1000 osób nikt nie wykręcił życiówki, było to nierealne 🙂 Medal wielofunkcyjny, sami zobaczcie, mi się tam podoba 🙂

31

Po biegu umyłam się, przebrałam i dowiedziałam się, że na mecie zameldowałam się jako 4 kobieta ze 164 oraz 97 Open na 500 uczestników. Jak to się mówi 4 miejsce najgorsze, ale ja nie gdybam bo jestem mega zadowolona ze swojego startu! Impreza była super zorganizowana, dużo przeszkód, fajny teren i miła atmosfera. 

26

Bydgoszcz pożegnałam naleśnikiem na słodko wiadomo w jakiej naleśnikarni 🙂

>>GALERIA ZDJĘĆ<<