Alkohol u sportowca

Mądrzy ludzie mówią, że wszystko jest zdrowe, ale w umiarze. Dobry start trzeba „oblać”, nie brzmi znajomo? Na wstępie chcę, aby niektóre sprawy były jasne. Nie jestem abstynentką, ani przeciwnie 😛 Szanuje swój organizm i ciężką treningową pracę, ale lubię od czasu do czasu wyjść na drinka czy wypić wino. Wszystko jest dla ludzi, prawda?

Picie alkoholu jest powszechne, jednak niewiele jest badań i edukacji na temat, w jaki sposób alkohol może wpłynąć na wydajność i wytrzymałość sportowca. Początkowo alkohol zmniejsza zahamowania, zwiększa pewność siebie i sprawia, że czujesz się bardziej zrelaksowany. Jest to w zasadzie środek bardziej uspokajający niż pobudzający, który osłabia zdolności psychomotoryczne. Jest potencjalnie toksyczny dla wszystkich komórek i narządów organizmu, a jeśli jego stężenie wzrośnie do poziomu wysokiego, może powodować uszkodzenia wątroby, żołądka i mózgu. Jak wiadomo zbyt duża ilość powoduje kaca. Po którym trening nie jest ani efektywny, ani przyjemny.

Efekt działania alkoholu zależy od wielu czynników takich jak: czas spożycia po wysiłku, charakteru wysiłku, czasu regeneracji, częstotliwości kontuzji, czasu do następnego startu czy mocnego treningu… a najważniejsze z nich to wielkość porcji alkoholu!  Nie ma znaczenia który rodzaj wybierasz, a wielkość porcji.

bottle-1472662_960_720

Alkohol nie przyśpiesza regeneracji. Bądźmy szczerzy – w budowaniu formy nam nie pomoże i dla sportowców wskazany nie jest. Co więcej alkohol:

  • obniża jakość snu,
  • to diuretyk – odwadnia cię czyli pustoszy zapas elektrolitów,
  • pogarsza koordynację, czas reakcji, równowagę i ocenę sytuacji,
  • zmniejsza siłę, moc, szybkość i wytrzymałość,
  • zmniejsza zdolność do regulowania temperatury ciała,
  • obniża poziom cukru we krwi i zwiększa ryzyko hiperglikemii,
  • zwiększa ryzyko wypadku albo zranienia,

Napoje alkoholowe w zasadzie nie mają żadnych wartości odżywczych. Dodatkowym minusem jest to, że są one bardzo kaloryczne. Po spotkaniu z przyjaciółmi może okazać się, że nasz organizm właśnie przyjął połowę dziennego zapotrzebowania kalorycznego. Dla przykładu litrowa butelka Martini to około 1600kcal.

cheers-839865_960_720

Najlepszym rozwiązaniem jest odpuścić sobie duże ilości alkoholu, kiedy przygotowujemy się do zawodów, które od dawna są naszym celem. Często się mówi, że alkohol może nam zrujnować cały przepracowany tydzień treningowy, a nawet dwa! Nie wiem ile w tym prawdy, ale każdy w swojej głowie powinien posiadać czerwoną lampkę i umieć sobie powiedzieć STOP. Niemniej jednak trzeba przyznać, że lampka czerwonego wina jest dobra na serce i dostarcza trochę przeciwutleniaczy jak i poprawia humor. Życie jest po to, aby pożyć, więc nie odmawiajmy sobie wszystkiego 🙂

A co na to mówią rekordziści piwnej mili? >>LINK<<

Nie wiem kto wpadł na ten pomysł – miłośnicy biegania czy miłośnicy piwa. Zawodnik ma do pokonania 4 okrążenia na bieżni, czyli 1600m oraz do wypicia 4 piwa przed każdą pętlą. Czas oczywiście leci, a strefy „piwnej” nie można opuścić przed opróżnieniem butelki bądź puszki.

To w takim razie, kto ma z was ma lepszy czas na milę niż 4:47? 😛