Gdzie zjeść we Wrocławiu #3

Poprzednie podobne wpisy:

Gdzie zjeść we Wrocławiu #2

Gdzie zjeść we Wrocławiu#1

Nie róbmy wstępu, przejdźmy do konkretów.

Soczewka

8

Tak jak zacznę, tak skończę. Burger. Burger na rynku. Rynek jeżeli chodzi o gastronomię – słabo. Większość sieciówek, bądź przereklamowanych oraz drogich restauracji. Wystarczy iść parę kroków dalej, poskręcać w boczne uliczki i już można znaleźć porządną knajpkę. Soczewka jednak jest na rynku. I jako jedna z niewielu daje sobie świetnie radę! (Bar Vega, Madame, Masala – te również nieźle karmią jeżeli chodzi o SAM Rynek) Mięsko godne polecenia. – FB

Warzywniak

7

Wege, tanio i smacznie. Ta knajpa pokazuje jak wielką kreatywnością władają ambitniejsi weganie. Za obiad zapłacisz tam 10zł i się najesz… Bez mięsa! Idealne miejsce dla studentów, których w okolicach placu Grunwaldzkiego jest sporo. Codziennie Warzywniak na swoim profilu zamieszcza tablicę z daniami na przyszły dzień. Nie jest ich dużo, ale konkretnie i każdy znajdzie coś dla siebie. Jedyny minus za wystrój, bo przytulnie to tam zbytnio nie jest, a aura w jakiej spożywamy jest równie bardzo ważna. – FB

Panda Ramen

2

Nie każdemu smakuje, ale warto chociaż raz. Bardzo mały lokal i czasem o stoliku można zapomnieć. Jeżeli wiecie co to Ramen to właśnie z tego ta knajpka słynie. Japońska zupka w 2 rozmiarach. Jest ona jednak bardzo, bardzo sycąca i cała duża porcja to wyczyn. Wybieracie jedną z kilku pozycji w menu, a na karteczce zaznaczacie X-em 3 dodatki wliczone w cenę. Połowę z nich zapewne będziecie wyszukiwać w smartfonach. Zawsze, można się jednak zapytać albo postrzelać 😛 – FB

Madame

6

Wreszcie trafiłam do naleśnikarni. Mimo, że knajpa na rynku to daje radę. Pada wybór na słodkie. Dostaję przepysznego delikatnego naleśniora z równie przepysznym ciastem. Do Manekina bym tej naleśnikarni nie porównywała, bo to zupełnie inny styl i klimat. Pancakes oraz naleśniki na słono są jednak bardziej sycące. Kawa tam? Jak najbardziej! – FB

Thali

5

Indyjskie <3 Jedno z lepszych we Wrocławiu, a dla mnie najlepsze. Pod względem lokalizacji (przy Politechnice) oraz cen (lunche są do 20zł). O smaku już nie wspomnę, bo to jest niebo w gębie. Nie  ważne czy wege czy z mięchem, każde danie ma swój urok, swój charakter, swój smak. Dania są podawane z ryżem bądź chlebkiem naan. Ryż jest zawsze spoko, ale ja częściej biorę indyjski chlebek. – FB

Piec na Szewskiej

1a

Niby najlepsza Pizzeria we Wrocławiu. Niby? Ja pizzy nie jadam, nie przepadam, nie lubię. Ale spróbować nie odmówiłam i mogę powiedzieć, że bez powodu „najlepszą” ją nie nazwali. Ciasto cieniutkie, więc raczej się nią nie zapchacie, a najecie. Ja kosztowałam makaronu, który również każdemu polecam. – FB

Pasibus

12

I jako wisienka na torcie wjeżdża król Wrocławskiej gastronomii. Dlaczego król? Bo wszędzie go pełno i coraz więcej. Już o tych burgerach wspominałam wcześniej, ale o tym punkcie w menu muszę Wam powiedzieć. Kevin. Czyli burger grudnia. Nie wiem czy jest jeszcze dostępny, ale mniejsza. Mnie się nogi ugięły. Totalne szaleństwo smakowe. Nie każdy jest na tyle odważny i zamawia burgera z masłem orzechowym… Ja jestem i nie żałuje. Najlepszy burger jaki jadłam do tej pory w życiu (Chociaż FatBob i Wyczesane Porki w Poznaniu również są u mnie na szczycie.) Jednak ten jest wyjątkowy. Dokładniej składa się on z: 100% wołowiny, roszponki, domowego masła orzechowego, konfitury z czarnej porzeczki, sera cheddar, boczku i kruszonki z ciasteczek korzennych. Wzięlibyście? – FB