Wolontariat i co dalej? – Wywiad z Damianem Dubiną

Wywiad z Damianem Dubiną, który podczas niedzielnego maratonu w Poznaniu pełnił ostatni raz funkcję koordynatora.

  • Poznaliśmy się dokładnie 2 lata temu na Wolontariacie podczas 14 Maratonu w Poznaniu. Co i od kiedy zainspirowało Ciebie do takiej formy pomocy? 

Działam już od 2010r., czyli od 5 lat. W zasadzie pierwszym takim ważnym działaniem było Euro 2012. Wcześniej zaś pełniłem rolę zwykłego wolontariusza. Awansowałem ścieżką kariery wolontariusza na lidera, a następnie po odejściu koordynatora zostałem zaproszony na rozmowę rekrutacyjną żeby być w zespole do spraw wolontariatu Euro 2012. Z 20 osób do drugiej tury przeszły dwie, w tym ja. Wygrałem rekrutację. Po Euro zaczęły dzwonić telefony, a propos osoby koordynującej. Najpierw był maraton w 2012 roku i tak dalej i tak dalej. W wolontariacie znalazłem się zupełnie przypadkiem, bo pewnego wieczoru nie miałem, co robić i w sumie spodobało mi się to. Można poznać wiele ciekawych osób oraz zobaczyć imprezę „od kuchni”. Nauczyłem się tam rozmawiać z ludźmi. Jak już posiada się taką ważną umiejętność to później idzie z górki.

  • Tylko sportowy wolontariat wchodził w grę?

Nie, było wiele innych wydarzeń. Wtedy jeszcze studenckich, były jeszcze działania z seniorami. Dzisiaj na przykład koordynuję wolontariat podczas Festiwalu Kryminalnego GRANDA na Starym Dworcu. Jednak faktycznie najwięcej było sportowych imprez.

  • Jesteś wolontariuszem od 5 lat, a co robisz, na co dzień?

Prowadzę fundację, pracuję na etat w wydawnictwie, udzielam się społeczno-politycznie w stowarzyszeniu byłego prezydenta miasta Poznania-Ryszarda Grobelnego. Koordynuję jeszcze jeden projekt w innej fundacji odnośnie seniorów, więc, na co dzień trochę tego jest.

  • Który wolontariat utkwił Tobie najbardziej w pamięci i dlaczego?

Zdecydowanie Triathlon Poznań 2013r. Był to pierwszy Triathlon w Poznaniu i ja z racji tego, że koordynowałem już wcześniej inne imprezy, także tutaj zostałem zaangażowany.

  • O ile pamiętam to padał deszcz …?

Po pierwsze padał deszcz, po drugie to był pierwszy wolontariat na tak dużej powierzchni terenu. Generalnie wtedy miała miejsce bardzo ciekawa sytuacja, która pokazuje to jak jeden błąd może zawalić całą pracę, nad którą się „siedziało” przez miesiąc. Nigdy bym nie przypuszczał, że w jednym momencie zacznie do mnie dzwonić 100 osób. Jak zaczęło do mnie dzwonić tyle osób na raz to pomijając fakt, że bateria mi się bardzo szybko rozładowywała, to telefon mi się po prostu zawiesił. W tamtym momencie zniknęło mi narzędzie pracy, więc, aby ratować sytuację i sprawdzać stanowiska na trasie jeden z zawodników pożyczył mi rower. Wsiadłem i jeździłem od punktu do punktu sprawdzając czy wszystko gra. Wtedy obiecałem sobie, że zawsze będę miał 3 telefony pod ręką.

  • Dzisiaj też masz 3 telefony?

Mam 2, kolejne 2 ma osoba, która mi pomaga, jest w jednym miejscu i zawsze przetelefonuje, kiedy tego będę potrzebował. Więc system organizacyjny rozwinął się właśnie dzięki Triathlonowi 2013.

  • Mimo to miło wspominasz tamtą imprezę?

Tak, bardzo. To jest tak, że każda taka sytuacja potęguje w ludziach działanie. Mimo złej pogody, warunków i mokrych koszulek wolontariusze zaangażowali się w takim stopniu, że uznano to za wyczyn nie tylko przez zawodników czy organizatorów, ale przez nich samych. Więc takim jednym gestem wolontariusze zdobyli jeszcze wyższą pozycję niż do tej pory.

  • Sama doświadczyłam tego ile pracy i zaangażowania jest potrzebne, aby wszystko poszło zgodnie z planem.

Wszyscy myślą, że jest to takie trywialne zadanie, bardzo proste, nie wymagając wysiłku i tak dalej. Ale tam potrzebna jest bardzo duża zdolność organizacyjna osób. Jeśli ktoś nie będzie nalewał wody to druga osoba jej nie poda. Bardzo proste czynności, które bardzo często leżą, ze względu na to, że ktoś zawala bardzo prostą czynność.

  • Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego…

Była taka piosenka „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść” i ja jestem zwolennikiem tego żeby nie blokować stanowisk tylko dla zasady. Jestem koordynatorem wolontariatu od 5 lat. Na samym początku jak wolontariat w Poznaniu zaczął raczkować to na wolontariat przychodziło 40-50 osób. Dzisiaj, teraz mamy 250 osób, to pokazuje drogę, jaką przeszliśmy przez 5 lat i skalę jak to się rozwinęło, jak zachęciło się ludzi do działania. Stworzona została pewna płaszczyzna i na tej płaszczyźnie ja moim zdaniem dałem z siebie maxa. Dużo jest jeszcze do zrobienia, ale uważam, że nowa osoba, która wejdzie ze świeżym spojrzeniem, znacznie szybciej to zauważy i lepiej to wykona. Dlatego uważam, że jest to koniec mojej tej drogi w wolontariacie, ale początek nowej poza wolontariatem.

Rok w rok, praktycznie co 2 miesiące, bardzo duża impreza do której musiałem podporządkować swoje życie. Teraz będzie wyglądało zupełnie inaczej, co nie znaczy, że będę miał więcej czasu, bo akurat wziąłem sobie na oko kwestię seniorów. Inicjatywy na rzecz seniorów też dopiero raczkują i chcę tutaj swoje doświadczenie przekłuć i rozwinąć tę kwestię. Udało mi się już przeforsować przez radę miasta przystąpienie do programu „Miasto Przyjazne Starzeniu” i na tej bazie będę budował inicjatywy dla seniorów, ale w połączeniu z tym, co uzyskałem do tej pory. Będę łączył seniorów z młodzieżą.

Tak naprawdę w życiu są ważne 3 rzeczy, wczoraj powiedziałem je na spotkaniu i będę się ich trzymał.

W życiu ważne jest:

  • aby przynajmniej raz być dobrym,
  • aby przynajmniej raz być mądrym,
  • oraz przynajmniej raz być wolontariuszem,

Jeśli się spełniło te 3 rzeczy to trzeba szukać kolejnych 3 rzeczy.

  • Dziękuję bardzo i życzę powodzenia w kolejnych projektach.

 Rozmawiała: Martyna Staśkiewicz